[embedyt] http://www.youtube.com/watch?v=Eh-SJYdG2AE[/embedyt]

Nie bez kozery mówi się, że wyspy to światy w pigułce, zwłaszcza takie jak Gran Canaria. Podróż przez nią to jak podróż przez prawie wszystkie kontynenty, przez 3 pory roku – zima, szczęśliwie dla mieszkańców, tu nie zagląda, a i lato nie bywa upalnie upierdliwe. Znajdziemy tu pustynię, tropiki, wysuszone stepy, głębokie wąwozy z czerwoną ziemią, piękne plaże i kapryśne góry. Znajdziemy kurorty i prawie nietknięte ludzką stopą górskie ścieżki. Centra handlowe wzdłuż autostrady i zapierające dech
w piersiach widoki na krater wulkanu. Znajdziemy wszystko, czego dusza zapragnie, oprócz skrajności – na Gran Canarii króluje umiarkowanie. Pewnie dlatego jest uważana za jedno z najbardziej komfortowych miejsc do życia i po tygodniu na tej wyspie jestem gotowa podpisać się pod tym twierdzeniem.

Las Palmas

Szukając zakwaterowania, próbowaliśmy kierować się prognozami pogody. Nie spodziewaliśmy się, że na wyspie o wymiarach 40 x 40km co 10 kilometrów będzie nie tylko inna temperatura, ale i inna częstotliwość opadów i siła wiatru. Po dwóch dniach przejażdżek to tu, to tam, nauczyliśmy się brać ze sobą cały zestaw ubrań – od strojów kąpielowych i kremu z filtrem, po kurtki
i szaliki. Tą pogodową zmienność powodują przecinające wyspę całkiem wysokie góry, z najwyższym szczytem
Pico de Las Nieves, mierzącym 1949 m n.p.m.

Ponoć na Gran Canarii uprawia się głównie turystykę plażową, co nie dziwi, jeśli pod uwagę weźmiemy motywacje urlopowe większości turystów. Z drugiej strony, wystarczy wynurzyć się na chwilę z kurortów, żeby zobaczyć, że wyspa aż się prosi
o przemierzenie jej trekkingując po wąwozach z plecakiem albo na rowerze po niezwykle malowniczych i doskonałych drogach. A po aktywnym dniu zasłużenie wyłożyć się na jednej z wielu przepięknych plaż z winem w ręku, bo wiadomo – plażowanie też jest fajne.

Las Dunas, Maspalomas

Wybraliśmy dom na północy wyspy, u podnóża gór, tuż przy miasteczku Arucas, w którym produkuje się wyborny rum z miodem. Nie było tak ciepło, jak się spodziewaliśmy i wylegiwanie się w słońcu przy basenie mogliśmy między bajki włożyć –
a z powodzeniem moglibyśmy te aktywności uprawiać w leżącym na południu kurorcie Maspalomas. Mimo to, cieszę się z takiego wyboru, bo dzięki temu Gran Canaria nie będzie nam się kojarzyć z tłumem turystów i masowością, tylko ze zróżnicowaniem, bogactwem krajobrazowym i umiarkowaniem właśnie. I z bananami, głównym towarem eksportowym Gran Canarii. Plantacje bananów są prawie wszędzie.

[box]

WIELKANOC W HISZPANII

Najważniejszym dniem jest Wielki Piątek – to wtedy odbywają się największe procesje. To dzień wolny od pracy, podobnie jak Wielka Niedziela, sklepy są zamknięte. W Wielką Sobotę życie toczy się normalnie.

[/box]

Jechaliśmy w 7 osób, szukaliśmy więc domu wakacyjnego dla sporej grupy o różnych preferencjach i znaleźliśmy taki dzięki serwisowi Airbnb.com, który mocno polecam. Są tam oferty krótkoterminowego wynajmu mieszkań i domów należących do prywatnych osób  z całego świata. Można wynająć jedynie pokój i mieszkać razem z gospodarzem, poznając dzięki temu ciekawych ludzi, można też zaznaczyć opcję “wynajem całego miejsca” i cieszyć się prywatnością. Procedura jest prosta: wyszukujemy miejsce, następnie serwis kontaktuje nas z gospodarzem, który obejmuje opiekę nad gościem. Ceny większe lub mniejsze, porównywalne do hoteli, a można znaleźć takie perły, że się do domu wracać nie chce. Płatność z góry, wyłącznie kartą kredytową lub przez PayPal. W części ofert gospodarz musi potwierdzić dostępność wybranego terminu, a ma na to 24 h. Pytałam o dostępność wielu domów, zawsze odpowiedź przychodziła w ramach tego czasu, żadne z moich zapytań nie pozostało bez odpowiedzi – do rzeczy i sprawnie wszystko działa. Miałam problem z płatnością, co zgłosiłam obsłudze serwisu – reakcja,
w postaci telefonu z samego San Francisco, była natychmiastowa.

Las Palmas

Stolicą Gran Canarii jest leżące na północy wyspy duże i zróżnicowane Las Palmas. Jest tu i kolorowe, zabytkowe stare miasto Vegueta z domem Krzysztofa Kolumba, i wielkie blokowiska.

Lecz przede wszystkim, jest tu najlepsza promenada i miejska plaża, jaką do tej pory widzieliśmy.

Plaża Las Canteras, wzdłuż której biegnie promenada, ma długość około 4 km, jest wielka, pięknie piaszczysta i fragmentami zalewana przez duże fale oceanu. Są tu miejsca ściśle wypełnione leżakami, są takie, gdzie spotkamy jedynie surferów i takie dla całkiem zwyczajnych plażowiczów z kocykami. Z obu stron plażę okalają góry, a od strony lądu zamyka ją szeroka promenada pełna barów, kawiarni, biegaczy, spacerowiczów. Dzięki ogromnej przestrzeni nie ma wrażenia przytłoczenia i wcale nie rażą niezbyt urodziwe budynki wzdłuż promenady. Wręcz przeciwnie – tworzą odpowiedni dla plaży miejskiej, a nie kurortowej, klimat.

Las Canteras to miejsce, gdzie można przyjść rano i zostać do wieczora, nie nudząc się ani trochę. Oraz idealne miejsce do biegania. Być w Las Palmas i nie przebiec się po promenadzie to grzech!

Kurorty południa

Na drugim krańcu wyspy leży kurort Maspalomas, a za nim kolejne – Puerto Rico, Amadores, Puerto de Mogan. Oprócz Puerto de Mogan, całe to kurortowe zagłębie powstało w latach 60. XX wieku, kiedy to jeden obrzydliwe bogaty baron kupił tereny zamieszkane do tej pory przez rybaków i zaczął stawiać wielkie hotele. Różne są opinie na temat tego budowlano-turystycznego boomu, więcej jednak negatywnych. Pełno tu wielkich hoteli, wiosek identycznych bungalowów szczelnie otulających górzyste wybrzeże, mega centrów handlowych i innych sztucznych atrakcji. Wszystko to łagodzi przępiekny ocean i ładne plaże oraz idealna pogoda – kiedy w innych rejonach Gran Canarii jest raczej rześko, tu leży się plaży, będąc owiewanym lekką bryzą.

Puerto Rico

Jest jednak w Maspalomas coś, co nas urzekło – oprócz naprawdę wielgachnej plaży. To wydmy Las Dunas. Spory kawał Sahary tu nawiało. Najfajniejsze, że można po tych wydmach normalnie chodzić, choć ponoć są gdzieś wytyczone ścieżki. Czaderskie miejsce.

Jeśli nie lubicie ogromnych kurortów typu Maspalomas, ale wyznacznikiem wyboru miejsca na urlop jest plażowanie i ciepełko, warto rozważyć Puerto de Mogan. Dużo mniejsze, dość urokliwe i spokojniejsze, ale z malutką zatłoczoną plażą nad małą zatoczką, której woda jest tłusta od rozpuszczonych w niej kremów z filtrem.

Puerto de Mogan

Pomiędzy kurortami na południowym wybrzeżu jest kilka miejsc, gdzie wieczorami powstają dzikie obozowiska kamperowo-namiotowe. Wybierając taką formę turystykowania, ma się i ciepło, i pięknie, i pusto, i prywatną plażę. Tylko łazienki brak – coś za coś. Gdyby nie horrendalne ceny za prom na Gran Canarię, z chęcią przypłynęlibyśmy tu kamperem.

Będąc w Maspalomas trudno uwierzyć, że 10 km na północ jest dziko, widoki zapierają dech w piersiach, a roślinność ma taki kolor, że nawet dzieciaki były zdumione.

Barranco de Fataga i Barranco de Tirajana

Znajdują się tam wąwozy Fataga i Barranco de Tirajana, dwa z wielu na tej powulkanicznej wyspie. Można do nich dotrzeć jadąc od południa, z Maspalomas, lub odbijając z austostrady na drogę GC-65, kończąc wycieczkę na południowych plażach. Trasa jest bardzo kręta i dość górzysta, asfalt równiutki, a widoki przepiękne. Czerwone skały, gaje palmowe na przemian ze stepowym jakby krajobrazem i urokliwe wioski.

Przejechanie trasy wzdłuż tych dwóch wąwozów to za mało – najlepiej byłoby sobie po nich pochodzić, odpoczywając w górskich wioskach. Jednak warto zrobić choć tyle, zwłaszcza w słoneczne popołudnie – wtedy słońce na pomarańczowo oświetla zbocza
i jest przepięknie.

Oprócz walorów widokowych, wycieczka ma też wartość poznawczą.Przy Barranco de Tirajana znajduje się stanowisko archeologiczne Las Fortalezas. Odkryto tu skupisko domów-jaskiń, należących do pierwotnych mieszkańców Gran Canarii, Guanczów. Podobno to tu w XV wieku miało miejsce ostatnie starcie między Guanczami a Hiszpanami, zakończone niestety klęską tych pierwszych i przejściem wyspy w ręce konkwistadorów. Ostatni dumni Canarios, aby uniknąć niewoli, skakali z wysokich skał w czeluści wąwozu Tirajana.

Wulkan Caldera de Bandama

Na Gran Canarii jest sporo pozostałości po wygasłych wulkanach. Najbardziej imponujący jest krater Caldera de Bandama na północnym wschodzie. Można go podziwiać ze szczytu Pico de Bandama, gdzie dotrzemy samochodem. Można również przejść się po krawędzi krateru (ok. 3 km) lub zejść do wnętrza. Zejście trwa około 30 minut, miejscami jest dość stromo, przydadzą się dobre buty. Z pewnością warto, w końcu ile razy w życiu ma się okazje być wewnątrz wulkanu? Nie ma żadnych opłat za wejście (w marcu).

Teror

Wymieniany w TOP10 atrakcji Gran Canarii i słusznie. Urocza wioska w interiorze, położona wysoko w górach, gdzie czas mija jeszcze wolniej niż w pozostałych częściach i tak spokojnej Gran Canarii. Podczas zwiedzania kropił deszcz, mieliśmy na sobie kurtki, a pół godziny później bawiliśmy się w oceanie na plaży w Las Palmas. Różnica między średnią temperaturą na całej wyspie, a tą w Terorze może wynosić aż 10 stopni. Warto to wziąć pod uwagę przy szukaniu zakwaterowania. W okolicach Teroru jest sporo przecudnych wiejskich kamiennych domów w atrakcyjnych cenach, chłód może jednak odstraszać, zwłaszcza, jeśli chcemy się wygrzać.

Teror to skansen kanaryjskiej architektury w pigułce, więc spacer po starówce jest czystą estetyczną przyjemnością. To tu udało nam się wreszcie kupić poszukiwane przez kilka dni kanaryjskie noże.

[box]

KANARYJSKIE NOŻE

Te niezwykle ostre i piękne noże wytwarzane są na wyspie od wieków. Służą do wszystkiego, między innymi do ścinania kiści bananów. Mają zdobione rękojeści w charakterystycznym kształcie i są dość drogie. Ponoć mogą używać ich tylko mężczyźni, o czym Marcin przypomina mi za każdym razem, gdy biorę go do ręki. Milknie na zdanie: to sam potnij, komentując: “wyjątkowo ci pozwalam”.

[/box]

Agaete, Puerto de las Nieves, Sardina

Senne Agaete pełne białych domków nie zachwyciło nas tak bardzo jak pobliskie Puerto de las Nieves. Gdybym jeszcze raz jechała na Gran Canarię, to tu chciałabym się osiedlić. Ageate plus ten mały port, z którego odpływają promy na Teneryfę to perła Gran Canarii. Lecz to nie wszystko, co ma do zaoferowania północno-zachodni narożnik wyspy.

Od Agaete w kierunku interioru wjedzie 20-kilometrowa ślepa droga. Poprowadzona jest wzdłuż doliny Valle de Agaete. Piękniejszej doliny w życiu nie widziałam. Gaje palmowe i owocowe, zapach kwitnącej fuksji, widok na morze i zielone zbocza upstrzone białymi domkami – miód. Znów, najlepiej byłoby przejść tę trasę pieszo, po wytyczonych ścieżkach dla piechurów. Jeśli jednak skazani jesteście na samochód, koniecznie zatrzymajcie się kilka razy, żeby pooddychać przesyconym zapachami powietrzem.

Kilka kilometrów na północ od Agaete leży miejscowość Sardina, z uroczą plażą Playa de Sardina,oblewaną przez ogromne fale i barem na klifie, w której serwują przepyszne ryby i owoce morza w całkiem przystępnych cenach. Co prawda, trzeba się trochę naczekać, aż zostaniemy obsłużeni, ale zdecydowanie warto.

Nie zwiedziliśmy zachodniej części wyspy, niezdeptanej jeszcze przez turystów. Z opisów wynika, że aby dotrzeć do najpiękniejszych zakątków, najlepiej byłoby mieć auto 4×4 albo terenowy rower. Lub być dzielnym piechurem. Miłośnicy względnej dzikości muszą się spieszyć, bo krążą w eterze słuchy o niecnych planach stworzenia w tej części Gran Canarii kurortu na wzór Maspalomas.

[box]

Kanaryjskie pyszności

Przede wszystkim, papas arrugas, czyli kanaryjskie małe ziemniaczki w mundurkach jedzone z dwoma rodzajami sosów – mojo verde i mojo rosso.

Ale naszym hitem jest mąka gofio, a przede wszystkim deser z niej wykonany. Dzieci się nim zajadały, do tego stopnia, że kupiliśmy tę mąkę i deser gofio instant, który właśnie przyrządzają w kuchni.

Gofio jest rodzajem mąki,  której ziarna zbóż (pszenica, jęczmień, żyto) lub kukurydzy są prażone przed zmieleniem. I właśnie prażenie sprawia, że gofio charakteryzuje się niesamowicie intensywnym zapachem i specyficznym smakiem, a także kolorem (żółty, brązowy). Jest częstym dodatkiem do potraw, a czasem głównym ich składnikiem.

[/box]

Gofio

Las Palmas 4

[box]

Okiem Marcina:

Na niedużej wyspie znajduje się właściwie wszystko co normalnie spotkać można tylko na ogromnych przestrzeniach. Jest duże lotnisko i port, są fabryki i zakłady przemysłowe, manufaktury i zakłady rzemieślnicze, autostrady i górskie serpentyny, hipermarkety, lokalne sklepiki i olbrzymie Centro Comercial. Te wysoko zurbanizowane tereny sąsiadują z niesamowitą przyrodą. Z wulkanami, wydmami, pasmami góskimi, wąwozami, gajami palmowymi, wszechobecnymi kaktusami i plantacjami bananów. Wyspa zdecydowanie dzieli się regiony:

  • południe: turystyczna komercja
  • północ: tereny górskie, nieduże urokliwe miasteczka, małe plaże + Las Palmas
  • wschód: przemysł zachód: dziewicze, rzadko uczęszczane zakątki, dla turystów nie masowych.
  • Interior: góry i wąwozy, kapitalne widoki, idealne dla trekingowców i rowerzystów.

Wybrałbym północno-zachodni interior 🙂

[/box]

Epilog

Wieczory po dość intensywnych dniach, kiedy wszyscy już spali, spędzaliśmy na dworze.Otuleni kocem, pijąc wino, oddychaliśmy głęboko kanaryjskim powietrzem, gapiliśmy się na różowawo-granatowe niebo i przepływające po nim chmury, i planowaliśmy przyszłość.

Podobał nam się spokój Gran Canarii. Jej zróżnicowanie, umiarkowanie, bogactwo przyrody i krajobrazów. Aż dziw, że na takiej niewielkiej wyspie zmieściło się tyle ładnych rzeczy. Podobało nam się do tego stopnia, że uznaliśmy, że nie ma sensu osiedlać się na wczesnej emeryturze w jednym miejscu w Hiszpanii, jak zamierzaliśmy zrobić. Lepiej rok pomieszkać tu, dwa tam, a kolejne 3 gdzie indziej. Gran Canaria będzie na trasie tej naszej wymarzonej wędrówki.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTunezja 2016 – fakty i mity 3 oraz epilog
Następny artykułMajorka – morze i góry i jedna wielka wiocha:D
Judyta - DreamsOnWheels
DreamsOnWheels czyli Judyta i Marcin, twórcy bloga dreamsonwheels.pl. "Manifest" na temat podróży kamperem: Kamper to możliwosć, bo tak niewiele trzeba – benzyna i jedziesz. Kamper to podróż. Całoroczna. Wliczając planowanie. Kamper to wolnosc. Kamper to poszerzanie horyzontów. Kamper to ucieczka z domu. W domu ludzie umieraja. Kamper to sens życia, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało. Opisy wypraw pochodzą oczywiście z bloga dreamsonwheels.pl