1. Trasa do Uralu, czyli do granicy Europy

Witajcie!
Kolosalny poślizg w blogowaniu, ale dopiero teraz, po dwóch miesiącach od wyjazdu z Polski, udało nam się zwolnić tempo i wrócić do wolnego przemieszczania się. Takiego, jakie lubimy.

Startujemy z okolic Pałacu Kultury.
Nie dla szpanu, ale tu mogliśmy
najszybciej odebrać swoje paszporty.

        Przyczyny początkowego zamieszania były dwie: miesięczny poślizg z otrzymaniem jednej wizy (jakaś panienka permanentnie wpisywała zły numer paszportu na wizie) oraz wyjazd w grupie, z nieznanym nam wcześniej karawaningowcem.
Jednak powyższe problemy są już za nami i obecnie dojeżdżamy do rosyjsko-kazachskiej granicy.
W pierwszej części przekażemy kilka praktycznych porad, dla jadących, swoimi domkami na wschód.
W kierunku granicy z Mongolią.
Pierwszy punkt docelowy, to Moskwa. My już tam byliśmy, ale nasz znajomy nie, więc niech zobaczy. Z Warszawy najkrótsza droga wiedzie przez Białoruś. Dalej jest przez Pribałtyki, a dodatkowo Estończycy wprowadzili prawdopodobnie, jakieś internetowe zgłoszenia do odprawy celnej.
Więc załatwiamy „od ręki”, za 10 EUR wizę tranzytową przez Białoruś i kierunek Brześć. Przed granicą grzebię jeszcze w internecie i zaskoczenie! Miałem chytry plan: Brześć -> Mińsk -> Smoleńsk.
Po drodze zapalenie znicza pod Lenino, a tymczasem nici z tego!
Białoruś, podobnie jak Kazachstan, weszła w unie z Rosją i praktycznie znieśli granice. Prawie, bo jest jeszcze uzgadniane, kto jest persona non grata w Rosji, a kto na Białorusi? Ale to problem polityków.
Jadąc więc zaplanowaną przez nas trasą, wiedziemy do Rosji i tu są dwie możliwości, opisywane przez innych turystów w sieci. Zaraz po opuszczeniu Białorusi, trafimy na rosyjski patrol policji i w czasie kontroli dokumentów okaże się, że do Rosji wjechaliśmy nielegalnie. Zostaniemy odstawieni na Białoruś. Jeśli nie trafimy na kontrolę policyjną, to mamy drugą możliwość.
W czasie próby wyjazdu z Rosji okaże się, że byliśmy w niej nielegalnie, nie mamy karty migracyjnej, pieczątek odprawy granicznej itd.
Czyli będzie kara i na wiele lat możemy zapomnieć o uzyskaniu rosyjskiej wizy.
Cóż zatem czynić?
Jest legalne wyjście i tak sami zrobiliśmy. Ale o tym za moment.
Najpierw odprawa graniczna. Polska, albo jak kto woli Unijna.
Obok nas przejeżdża z 10 samochodów małego ruchu granicznego. To tacy młodzi, miejscowi chłopcy, którzy na Białoruś po paliwa jadą. Znają się ze strażnikami, więc myk, myk i pojechali.
Tymczasem, z nami zaczyna jazdę jakiś młody funkcjonariusz SG.
Czyj to rower?
Mój.
Drogi?
Drogi.
Jakieś dokumenty zakupu?
Nie mam.
Cel wyjazdu?
Miałem odpowiedzieć: handel rowerem, ale zgodnie z prawdą mówię, że półroczny wyjazd do kilku krajów azjatyckich.
Strażnik poszedł na konsultację. Wrócił po dłuższej chwili z drugim, starszym  strażnikiem.
Proszą o otworzenie komory silnika. Drugi strażnik zauważył po chwili, że tabliczka znamionowa z numerem VIN pojazdu, przymocowana jest dwoma różnymi nitami. Mówię, że jeszcze z 10 miejsc jest w pojeździe, gdzie wybito numer VIN i można go porównać.
Mówi, że nie trzeba i po godzinie jedziemy dalej.
Mam takie spostrzeżenie.
Przejechaliśmy blisko 50 krajów, wiele granic znanych z przemytu i nielegalnego wwozu samochodów, ale tak przebiegłych strażników, nie spotyka się za często. Stawiamy znak równości ze strażnikami senegalskimi, którzy upierali się, że wjazd do ich kraju, bez wizy, dozwolony jest dla krajów UE, a Poland chyba w Europie nie leży.
Potem Białorusini.
Dosłownie kilka minut.
Wypełnienie karty migracyjnej, rzut okiem na kampera i „witamy na Białorusi”.

Białoruski parking. Czysto tu.

        Teraz czas powiedzieć, jak legalnie wjechać z Białorusi do Rosji?

Trójstyk granic.
Dawniej zwany Trzema siostrami.

Można tego dokonać wyłącznie przez jedno przejście graniczne. Kiedyś zwane „Trzy Siostry„. Znajduje się ono na trójstyku granic Białorusi-Ukrainy-Rosji. N 52.11200  E 31.78173
W tym miejscu wjeżdżają do Rosji wszystkie samochody z UE.
Ponieważ to przejście położone jest na samym dole, więc nie bardzo jest sens jechać płatną autostradą przez Mińsk. Zaryzykowałem licząc, że boczne drogi na Białorusi nie będą takie złe.

Białoruska droga.

        Aby ta sztuczka się udała, zaraz po wyjechaniu z przejścia granicznego, trzeba skręcić w prawo, na drogę P17, a po około 40 kilometrach, skręcić w lewo na Kobryń. W Kobryniu, po przejechaniu nad autostradą, skręcamy na światłach w prawo i taką małą obwodnicą miasta, z kilkoma sklepami (po kilkuset metrach, z parkingiem po prawej stronie – polecamy napój z brzozy) i bankomatami, dojedziemy do drogi M10.
Dalej trasą poprzez Drohiczyn i Homel, dojedziemy do przejścia granicznego.
Stan drogi nie budzi zastrzeżeń.

Nocleg na Białorusi.

       Na Białorusi spędziliśmy jedną noc. W spokojnej wiosce. N 52.26899  E 26.93845
Kałonki, czyli hydranty z wodą, są dostępne tak, jak w Rosji.
Szczegóły w naszych wcześniejszych poradach.
Granicę z Rosją pokonujemy bez problemów, z tym że rosyjscy celnicy są bardziej dokładni. Otwierają wyrywkowo 2-3 szafki. Pytają o lekarstwa. No i trzeba, jak przed laty, wypełnić kartę migracyjną(to jest proste) oraz deklarację celną (tu już lepiej znać język rosyjski). Część A karty migracyjnej zostawiamy na wjeździe, a część B trzeba oddać w czasie wyjazdu z kraju. Dlatego pilnujemy jej, niczym paszportu swego. I jeszcze zostaliśmy skierowani do okienka, gdzie wykonano ksero paszportów kierowcy i dowodu rejestracyjnego kampera. Koszt 60 rubli.

Droga na Moskwę.

        Zaraz za granicą tankujemy tani, rosyjski olej napędowy w cenie 42 ruble za litr. Jeden rubel to 6 groszy w bankowym rozliczeniu. Czyli literek o połowę tańszy, niż w Polsce!
Płatności oczywiście kartą.
Jedziemy na Moskwę drogą M3, tak zwaną „ukrainką„. Po drodze dwa punkty poboru opłat. Jeden na N 54.61758  E 36.11540, na którym płacimy za kampera 160 rubli, a cena zależy od wysokości pojazdu. Drugi punkt poboru opłat jest na N 54.86756  E 36.34818, gdzie opłata wynosi 100 rubli.

Moskwa wieczorową porą.

        Do Moskwy wjeżdżamy już późnym wieczorem. Ruch spory, ale wielkich korków nie odczuwamy. Kierujemy się na SokolnikiN 55.81571  E 37.67679

Camp Sokolniki.

        To już klasyka w stolicy Rosji. Nic mądrzejszego się w tym mieście nie wymyśli. Słyszeliśmy wprawdzie o polskich kamperach, nocujących gdzieś na parkingach w centrum miasta,. w cenie 1000 rubli za noc, przy hotelach, albo nawet pod mostem. W Sokolnikach opłata za dwie osoby + kamper to kwota 1400 rubli za dobę. Podłączenie prądu dodatkowe 250 rubli.

Zabawy na Placu Czerwonym.

Korzystanie z komunikacji miejskiej w Moskwie, to koszt 50 rubli, za bilet jednorazowy.
Po dwóch dniach jedziemy dalej. Nieubłaganie zbliża się koniec ważności naszych wiz, na wjazd do Mongolii. Wizy te wyrabialiśmy jako pierwsze, nie wiedząc jeszcze o problemach z moją wizą do Rosji.

Nocleg w Nowogrodzie.

        Niżny Nowogród. Stajemy w spokojnym miejscu N 56.33115  E 44.00432. Mam tylko kilka godzin na zwiedzanie, a warto tu zostać nawet kilka dni. Największe wrażenie zrobiła na mnie Wołżańska Akademia Transportu Rzecznego. Jedyna na świecie szkoła wyższa, kształcąca specjalistów żeglugi śródlądowej.

Za moment jest już ok.
Są takie odcinki drogi.

Stan dróg nadal dobry. Jednak jest sporo remontów nawierzchni, albo mostów. Tak z perspektywy patrząc, to około 5% odcinków dróg, którymi jechaliśmy przez Rosję, było remontowanych. Jazda zastępczymi drogami, albo po zerwaniu asfaltu, jest wtedy dość uciążliwa.
Sprawa kolejna, to fotoradary. Są stałe, zamontowane przy drodze, w skrzynkach koloru szarego, oraz mobilne, umieszczane obok, albo na dachu samochodu osobowego, zaparkowanego przy jezdni. Nie obsługuje tego policja, ale jakieś firmy zewnętrzne, albo osoby fizyczne? Na zasadzie umowy? W sumie, to mądre rozwiązanie.
W tym miejscu dodam niepotwierdzoną, ale pochodzącą od Polaka zamieszkałego, od dłuższego czasu w Moskwie, że zdjęcie samochodu obcokrajowca, nie skutkuje sankcjami, gdyż nie ma systemu powiadomień na przejścia graniczne.

Stanowisko nawigatora wycieczki:
nawigacja+mapa z punktami+
rejestrator+mapa papierowa.

Druga informacja to ta, że limit na fotoradrachach ustawiony jest na +20 km/h.
Info też nie potwierdzone!
Jeśli już przy ruchu drogowym jesteśmy, to pamiętajmy że piesi w Rosji śmiało wchodzą na pasy, a kierowcy zatrzymują się, aby ich przepuścić!
Generalnie kultura jazdy wydaje nam się wyższa niż w ……… Polsce. No, może z wyjątkiem zmiany pasa, albo włączania się do ruchu. Tu trzeba być bezwzględnym, szybkim i odważnym. Nie wpuszczają!
Kolejnym etapem naszej drogi był Swiżajsk. Miejsce przeurocze, godne poświęcenia kilku godzin. Nawet swoim Mavicem PRO tu zalatałem i materiał z powietrza zmontowałem. Jeśli dodamy do tego spokojne miejsce noclegowe (niestety bez mediów) N 55.76860  E 48.65105, tuż przy zabytkach, to dalsza rekomendacja wydaje się zbędna.

Kazań i jego kreml.

        Kazań. Tu być trzeba. Dogodnym miejscem do zatrzymania się, a wydaje mi się, że i noclegu, jest wielki parking obok stadionu. N 55.79633  E 49.10106  Oczywiście darmowy. Położony kilkaset metrów od najważniejszych zabytków miasta.

Urocza rzeczka i komary.

       Kolejny nocleg spędzamy w wiosce  Enaberdino. Nad uroczą rzeczką, nieopodal źródła z krystaliczną wodą. N 55.97618  E 52.33035 Wybieranie takich miejsc noclegowych przychodzi „z czasem”. Po iluś miesiącach, czy też latach w podróży, nabywamy pewnego doświadczenia. Czasami jest „pudło” i trzeba jechać dalej, ale w większości przypadków instynkt nas nie zawodzi. Trzeba też pamiętać, że Rosja to największy kraj na świecie.

Rosyjskie widoki.

     Mamy tu wiele wspaniałych miejsc, krajobrazów, choć oczywiście nie wszystkie punkty są dostępne dla naszych kamperów. Musimy też pamiętać, że większość bocznych dróg, do wiosek i osad, które są oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów, nie jest utwardzonych.

Granica dwóch kontynentów.

        Po ośmiu dniach jazdy zatrzymujemy się na małą sesję foto i video, przy obelisku z końca XIX wieku, uznawanym za granicę Europy i Azji. Nieopodal miasta  Pierwouralsk. Na małej przełęczy N 56.87020  E 60.04737.
Dla nas jest to dodatkowa atrakcja. Dojechaliśmy do czwartego krańca kontynentalnej Europy, gdzie można dojechać kamperem. Za nami hiszpańska Tarifa (południe), Cabo da Roca w Portugalii (zachód), przylądek Slettnes w Norwegii, a teraz Pierwouralsk w Rosji.
Jest nam miło.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here