[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=tel6LjgLDCI]

Patrzac na przeszle wydarzenia z perspektywy kolejnych, kontrastowo przykrych,  wystepujacych
w bezposrednim nastepstwie czasowym, te pierwsze wydaja sie tym bardziej kolorowe, beztroskie i cudowne. Wyrazic nalezy nadzieję, ze tym milej będzie się o nich pisalo.

W ostatni, pogodowo zachecajacy weekend lipca pojechalismy nad Baltyk z postanowieniem „przedzikusowania”, z marzeniem „na wydmach”. O ile pierwsze się udalo, drugie juz nie. Na pasie wybrzeza od Dziwnowa do Niechorza znalezlismy tylko jeden odcinek pomiedzy Rewalem a Trzesaczem, gdzie wydmy nie sa obrosniete lasem. Jednak dostepu do nich broni obrzydliwy i odstraszajacy wielki znak zakazu wjazdu. Jako jednostki przykladowo praworzadne, bez wolnych pieniedzy na mandaty, generalnie bez wolnych pieniedzy, nie ryzykowalismy. Kilkakrotnie przejechawszy ten kilkunastokilometrowy odcinek, ostatecznie stanelismy na parkingu w Lukecinie*.

*tuz przy glownej drodze, zaraz za zjazdem w prawo do Lukecina, pomiedzy duzym namiotem z byle czym
a poczta. Parking niestrzezony platny, 15 zl za dobę. Mily pan mieszkajacy obok poradzil wykupienie biletu, gdyz nie kto inny a sam soltys co rano objezdza quadem lukecinskie wlosci karajac niestosujacych sie. Oczywiscie, opracowalismy plan przystosowania pustego parkingu z potencjalem na odpowiednio wyposazony parking dla kamperow i  – jest on dobry, a jakze.

Lukecin pod wzgledem ilosci turystow jest calkiem przyjemny i nieprzytlaczajacy, czego nie mozna powiedziec
o do tej pory uwielbianym przeze mnie Rewalu – tam ludzka dzungla o tej porze wakacji. To samo w Pobierowie
i wokol ginacej w morzu turystow sciany kosciola w Trzesaczu.

Kempingi w tej czesci wybrzeza przypominaja mini przystanki Woodstock – namiot na namiocie, przyczepa na przyczepie (kamperow jak na lekarstwo, Polacy sa zdecydowanie przyczepolubni). Nasze miejsce postojowe na rozleglym parkingu do wylacznego wykorzystania, na ktore dodatkowo mial oko mily pan z domku obok,
w porownaniu z przeludnionymi kempingami bylo istnym luksusem. Spedzilismy tu dwie noce.

Nocleg ostatni przez czysty przypadek wypadl nam w Pustkowie*. Taki sam parking, tylko bezplatny, z nieco gorszym widokiem, bo na plac budowy. Ale jako dzieciom morza, cale dnie i wieczory spedzajacym
w bezposrednim jego sasiedztwie, jedynie na noc wracajacym do  mobilnego azylu, niczego wiecej nie bylo nam potrzeba. Choc gdyby tak miejscowka na wydmie z widokiem na morze…

*Pustkowo przyjemne, podobnie jak Łukęcin. Umiejscowiono tam replikę jakiegos wielkiego krzyza, ciagle zapominam jakiego. Mnieniam, ze pomyslodawca na celu mial stworzenie atrakcji turystycznej, tak jak pomyslodawca Jezusa ze Swiebodzina. Coz, lepsza taka atrakcja niz zadna, choc osobiscie preferuje wielka drewniana rybe z rewalskiego deptaku. A tak apropos, na stacji benzynowej pod Swiebodzinem sprzedaja kubki i poduszeczki z wizerunkiem pomnikowego Jezusa. To musialo nastapic.

Podsumowujac: nic to tlumy ludzi, okropnie zimna woda w morzu, brak fajnych kempingow, zakaz kempingowania na wydmach i kaprysna pogoda. Polskie morze urok ma i kropka. Zwlaszcza z butelka wina, przy zachodzacym sloncu, w ukrytym zakatku na klifie, z Ta Osoba obok… I nawet ten okropny poniedzialek mniej straszny.

PS. Przepraszam za brak polskich znakow, cos mi sie skitwasilo i nie moge namierzyc usterki…

ADELANTE!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJezioro Kuźnickie, ośrodek wypoczynkowy "Wrzos". 21-22 lipca
Następny artykułNi z tego, ni z owego: sierpniowa Italia 2012
Judyta - DreamsOnWheels
DreamsOnWheels czyli Judyta i Marcin, twórcy bloga dreamsonwheels.pl. "Manifest" na temat podróży kamperem: Kamper to możliwosć, bo tak niewiele trzeba – benzyna i jedziesz. Kamper to podróż. Całoroczna. Wliczając planowanie. Kamper to wolnosc. Kamper to poszerzanie horyzontów. Kamper to ucieczka z domu. W domu ludzie umieraja. Kamper to sens życia, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało. Opisy wypraw pochodzą oczywiście z bloga dreamsonwheels.pl